Czy diabeł istnieje?

Skąd pochodzi diabeł i od kiedy przebywa na naszym świecie do końca nie wiemy, natomiast uczymy się go i funkcjonujemy z nim od momentu narodzin aż do śmierci.

Kiedy pierwszy raz stykamy się z diabłem? W wierze katolickiej pierwszym takim kontaktem jest chrzest.  Nasi rodzice i rodzice chrzestni wyrzekają się w naszym imieniu szatana, ducha złego itd.  Później w ciągu życia te przysięgi przy różnych okazjach są wielokrotnie odnawiane.

Czego się uczymy? Tego, że:

-diabeł istnieje,

– jak będziemy grzeszyć, zabierze duszę do piekła

– trzeba z nim walczyć, bo nas kusi i atakuje.

  • Takie przekonania budują się w naszych umysłach od wieków. Dla wielu z nas kościół jest autorytetem w wierze. Ja sama także funkcjonuję w wierze katolickiej, wierzę w Boga, ale nie chcę wierzyć w szatana, bać się całe życie i cierpieć.

Wychodząc z założenia, że nasz umysł kreuje naszą rzeczywistość, co jest już obecnie potwierdzone naukowo, prześledźmy, co takiego dzieje się z umysłem dziecka wychowywanego w takich przekonaniach?

Otwierając się na Boga i chcąc w Niego wierzyć, nie ma możliwości, aby nie uwierzyć w szatana. Jeśli kościół każe się go wyrzekać, to znaczy, że on istnieje. Jeśli mój autorytet mówi, że tak jest, to znaczy, że musi tak być. Słyszymy o nim, mówimy o nim, jesteśmy przekonani, że tak jest i zaczyna żyć w naszych umysłach i zaczyna żyć w nas i w naszym życiu – po prostu staje się rzeczywisty.

Od dziecka uczymy się, że trzeba się bać. Bać się siebie, „ złych uczynków „, a tak naprawdę bać się swego własnego doświadczenia. Jak można znaleźć kontakt ze sobą i ze swoim życiem, będąc w ciemnocie umysłu?

Wiara w szatana, myślenie o nim, walka z nim, lęk, przerażenie, skupienie na grzechach powoduje, że stajemy się ściśnięci i odizolowani od Boga.

Nie ma grzechu. Jest tylko nasze indywidualne doświadczenie, przez które przechodzimy w naszym życiu ( patrz artykuł  –  Rozwój  duchowy – Opiekun Duchowy, Życie po śmierci) i które sami sobie wybieramy przed narodzinami. Nie trzeba bać się swego doświadczenia i od niego uciekać. Ono nas kształtuje, uczy i podnosi. Więcej na temat ludzkiego doświadczenia przedstawię w następnych artykułach.

 Prawdą jest, że Lucyfer i szatan istnieli i jeszcze są, ale ich dni są policzone. Prawdą jest także, że na naszym świecie ich nie ma, ale funkcjonują w naszej pamięci i w umysłach ludzkich.  

Prawdą jest to, że byli to upadli aniołowie. Lucyfer pełnił bardzo wysoką funkcję w hierarchii niebieskiej. Był ceniony i szanowany. Nagle jego światłość, mądrość, wielkość sama go przerosła, w takim sensie, że postawił się na równi z Bogiem i zaczął Boga negować. Zaczął się przeciwstawiać wszystkim ustanowionym przez Boga zasadom.  Zbuntował się i szukał sprzymierzeńców. Jednym z nich był nasz ziemski Książę Planetarny, który pełnił funkcję administracyjną związaną z zarządzaniem sprawami Ziemi. On właśnie był nazwany szatanem i był przy nas ludzi najbliżej.

Do przewrotu Lucyfera przyłączyło się wielu, ale kiedy Archanioł Gabriel podjął z nim walkę, wielu też ustąpiło, rezygnując z jego przekonań i opowiadając się całkowicie po stronie Boga.

Działania buntowników polegały na tym, aby mącić w umysłach ludzkich i odgradzać od Boga. Lucyfer był władcą naszej konstelacji. Dlatego też właśnie ona stanęła w zagrożeniu. Najbardziej w tym wszystkim ucierpieliśmy my ludzie na tu na Ziemi, gdyż nasz bezpośredni władca – Książe Planetarny, który powinien się o nas troszczyć i chronić stanął przeciwko nam. Wtedy w umysłach ludzkich powstał chaos, bo nie wiadomo już było, co jest prawdą, a co nie. Ludzie zaczęli wszystko poddawać w wątpliwość i pogrążać się w ciemności.

Dlatego Bóg chcąc pomóc ludzkości wysłał na nasz świat swego syna Jezusa, aby nam pomógł i objawił prawdę o Bogu. Jezus mógł pojawić się na jakiejkolwiek innej zamieszkałej planecie, ale przyszedł do nas, dlatego że my byliśmy najbardziej pokrzywdzeni buntem Lucyfera.

Misja Jezusa polegała na pokazaniu prawdy o Bogu i otwarciu umysłów ludzkich na Jego miłość, dobroć, piękno. Jezus uczył, że dobroć w sercu, spokój, radość i cieszenie się życiem jest drogą do Boga.

Jezus też przeciwstawił się Lucyferowi i szatanowi, którzy chcieli zniweczyć Jego misję. Prawdą jest też, że po przejściu Jezusa przez śmierć i Jego zmartwychwstaniu zarówno Lucyfer jak i wszyscy jego sprzymierzeńcy zostali prze Gabriela aresztowani i internowani. Są zamknięci, pilnie strzeżeni i nie ma możliwości, aby się  stamtąd uwolnili.

Nie ma ich na naszym świecie, więc dlaczego ciągle żyją w nas i funkcjonują w naszym życiu ? Bo żyją w naszych umysłach i nie możemy o nich zapomnieć, gdyż  nasza pamięć o nich jest ciągle odświeżana i wiara umacniana poprzez różnego rodzaju rytuały i przysięgi.

Wróćmy do tego, ze nasz umysł kreuje naszą rzeczywistość. Jeśli w naszym umyśle mamy diabła i w niego wierzymy, to on się materializuje, staje się naszą rzeczywistością. Stąd też biorą się różnego rodzaju opętania, ale nie jest to nic innego niż ciemna kreacja naszego umysłu.  

Nie ma diabłów, demonów i duchów. W artykule „ Czy duchy istnieją?” opisałam swoje własne, indywidualne doświadczenie po to, aby dać do myślenia i przybliżyć prawdę. Chciałam także pokazać w jaki sposób kształtuje się umysł i co nam może stworzyć.

Wyobraźmy sobie jeden ludzki umysł, który jest potężny dla jednego człowieka na miarę jego możliwości i poziomu rozwoju. Jeśli ten jeden umysł jest w stanie stworzyć diabła, czy ducha, to wyobraźmy sobie dwa połączone w tym samym celu umysły. Co one mogą stworzyć?   A jeśli tych umysłów będzie cała ludzkość ? Teraz można sobie wyobrazić potęgę oddziaływania, materializowania, a także to, w  jakim żyjemy świecie i jaką tworzymy rzeczywistość.

Taki globalnie stworzony umysł  jest potężny i w pewnym momencie zaczyna funkcjonować samoistnie, jakby był zupełnie odrębną jednostką. Taka globalna energia oddziałuje na poszczególne umysły, które są pod jej dużym wpływem.  W taki sposób, nie wiedząc o tym, nie mając świadomości sami nakręcamy ten mechanizm, a potem jesteśmy jego  ofiarą.

Wielu z nas już wie, bo o tym od jakiegoś czasu się mówi, że właśnie teraz następuje przełom epokowy.  Dni Lucyfera i jego uwięzionych sprzymierzeńców są policzone. Odbywa się nad nimi sąd. Jeszcze chwila i całkowicie przestaną istnieć. Oni sami to sobie zrobili. Mieli czas, aby zmienić swoją postawę.  Bóg czekał w swojej miłości, jak ojciec na marnotrawnego syna, aby do Niego przyszli.  Oni jednak sami się zniszczyli, wybrali unicestwienie.

Bóg jest całym źródłem istnienia. Jeśli odwracamy się od Niego i negujemy Jego istnienie, to sami się niszczymy, bo nie mamy skąd czerpać energii życia.

Moi kochani otwórzmy się na światło i oczyśćmy nasze umysły. Sprawmy, aby nasze potężne umysły zaczęły nam materializować pozytywną rzeczywistość, w taki sposób, abyśmy w końcu mogli cieszyć się życiem, czuć się w nim bezpieczni, czerpać z życia pełnymi garściami, radować się swoją wzajemną obecnością.

Kiedy będziemy mieć w sobie więcej radości, ciepła, spokoju, pozytywnego nastawienia w naszych umysłach – będziemy bliżej Boga – spełnienia i szczęścia.

 

Chętnych do wprowadzenia pozytywnych zmian w swoim życiu i do kształtowania własnego umysłu zapraszam na „ Warsztaty doskonalenia osobistego”, które nie są zajęciami terapeutycznymi.  Głównym ich celem jest nauczenie się korzystania z potęgi własnego umysłu i  kreowania swojej rzeczywistości zgodnie ze swoją wolą.