Doświadczenie ludzkie

Spotykają nas w życiu różne rzeczy, których nie chcemy. Zadajemy sobie pytanie- czemu właśnie mi się to wydarzyło?

Czy coś zrobiłem złego, że mnie to spotyka, może popełniam jakieś błędy,  jestem do niczego, może to jest jakaś kara za coś albo po prostu mam pecha lub jestem przeklęty.

Trudno zapewne będzie w to uwierzyć, ale to, co nas spotyka, to jest nasze doświadczenie.  Wybieramy sobie doświadczenia, jeszcze przed tym zanim się urodzimy i akceptujemy je z całą świadomością.  Te doświadczenia wybierane są w taki sposób, aby jak najwięcej się w ciągu życia nauczyć i  pomóc własnej duszy rozwijać się, kształtować w jej dążeniu do Boga.  Im silniejsza i ambitniejsza jest dusza, tym trudniejsze wybiera dla siebie doświadczenia.

 Patrz artykuły : Rozwój duchowy – Opiekun duchowy i Życie po śmierci.

Kiedy się rodzimy ta świadomość się zaciera . Żyjemy i nie wiemy, po co przyszliśmy na ten świat i jakie doświadczenia sobie wybraliśmy.  

Nas to jednak nie za bardzo odchodzi. Interesuje nas bieżące życie i to, co się w nim wydarza.

Spotkałam się ostatnio ze znajomą na lotnisku. Nie miałyśmy zbyt dużo czasu, bo nie mieszka w Polsce, a czekała właśnie na samolot do Irlandii.

Jej doświadczenie – nazwijmy ja Ania – kręciło się cały czas wokół relacji męsko-damskich.

Teraz była znowu w sytuacji, kiedy związała się z żonatym mężczyzną. Bardzo o nią zabiegał, były piękne słowa, przysięgi. Nawet odszedł od żony i wynajął sobie mieszkanie.  Spędzili razem Sylwester i piękne dni nad morzem w Polsce. Była w nim zakochana. Jest to piękna fizycznie i duchowo kobieta. Ze świetlistym wewnętrznym światłem.

Kiedy przyjechałam na lotnisko, wyszła mi naprzeciwko. Obok niej szedł mężczyzna. To on odwiózł ją na lotnisko.  Nie zapoznawałam się z nim. Kiedy przywitałam się z Anią – on odszedł.

Ona zaczęła mi opowiadać, jak było cudownie nad morzem, że on jeszcze nie złożył pozwu o rozwód, że zwleka i nie może się zdecydować.

Ja kiedy zobaczyłam go na lotnisku już wiedziałam, jak wygląda sytuacja. Widziałam ją całkowicie na niego otwartą i kochającą i jego zamkniętego w sobie, bardzo napiętego emocjonalnie i budującego potężny mur pomiędzy nimi.

Musiałam jej uświadomić, że z tego nic nie będzie, że on jest na nią zamknięty.

– Człowiek, który kocha jest całym sobą otwarty na drugiego człowieka.- tłumaczyłam.

Przyznała mi rację, że sama też to wyczuwała teraz, kiedy byli razem, że dużo rzeczy jej nie pasowało.

– Dlaczego mnie to znowu spotyka? – spojrzała na mnie z boleścią w oczach.

Parę lat temu przeżywała podobną sytuację. Związana była przez wiele lat z żonatym mężczyzną. Kochała go. Było im ze sobą dobrze i rozumieli się bez słów. Byli ze sobą szczęśliwi i wiedziała, że jest to miłość piękna i unikalna. On ciągle obiecywał i przygotowywał się do odejścia od żony, bo w związku było mu bardzo trudno, ale tego nie robił.  

Widziałam wtedy, że Ania tkwi w iluzji. Tłumaczyłam, prosiłam, ale do niej nie docierało. Widziałam, że z tego nic nie będzie. Ona natomiast widziała w tym tyle dobrego, że bała się to zostawić.

Po wielu latach tkwienia w tym związku i łudzenia się, w końcu do niej dotarło, że coś jest nie tak. Pod moją namową postawiła mu kategoryczne ultimatum, albo żona, albo ja.

Pomimo, że ją kochał, wybrał żonę. Bardzo cierpiała. Długo to trwało aż się pozbierała.

– Przecież ja to wszystko już przecierpiałam, przepracowałam w sobie, pozbierałam się, wybaczyłam sobie i jemu. Czemu mnie to znowu spotyka? Czy jestem jakaś przeklęta?

Niekiedy powtarzają nam się w życiu różne rzeczy. One mają za zadanie nas sprawdzić, czy powtórzymy ten sam błąd? Czy rzeczywiście tamta lekcja nas czegoś nauczyła, czy nie?

Tak jak w przypadku Ani. Dostała podobne, jak przed laty, doświadczenie i pomimo, że ją wciągnęło, pomimo że zapowiadało się pięknie i powstało uczucie, powinna je odrzucić. Ona jednak tego nie zrobiła. Weszła w nie  i dostała powtórkę z rozrywki.

To pokazało, że poprzednie doświadczenie jej nauczyło.  Mam nadzieję, że nauczy ją teraz.

Nasze doświadczenia mają za zadanie nas uczyć. Jeśli nie uczymy się, one niestety się powtarzają. Niekiedy nawet powtarzają się ze zwiększoną siłą i kosztuje to nas coraz więcej sił, życiowej energii, nerwów i cierpienia.

Przed naszym doświadczeniem życiowym nie uciekniemy, ale możemy się na nim uczyć, rozwijać się , wznosić i nie powtarzać go.

Kiedy go powtarzamy, jest nam coraz ciężej. Kiedy łudzimy się, że tym razem będzie inaczej, wpadamy w jeszcze trudniejsze doświadczenia.

Naszym celem powinno być przejść przez doświadczenie, nauczyć się i go nie powtarzać i iść dalej.

Zdarza się, że nie możemy przejść przez doświadczenie, bo nasz umysł się na nim zawiesza. Nie możemy zrozumieć, dlaczego nam się to wydarzyło. Nie chcemy, aby powtórzyło się w przyszłości i ciągle o tym myślimy, analizujemy, aby nie popełnić podobnego błędu.

I wtedy stoimy w miejscu bojąc się zrobić następny krok.

Zatrzymanie w miejscu , to  zatrzymanie przepływu energii, powolne wycofywanie się z życia.  Nie wolno tego robić. Jeśli już tak się stanie, trzeba jak najszybciej z tego wyjść.

Pani Basia – kobieta około czterdziestki przyszła do mnie z takim problemem.

–  Rok temu poznałam fantastycznego mężczyznę. Myślałam, że naprawdę jest to moja druga połowa duszy. Rozumieliśmy się bez słów. Na odległość przesyłaliśmy sobie informacje. Po trzech miesiącach znajomości zamieszkaliśmy razem. Trzy miesiące cudownego bycia razem nagle się urwało. Jednego dnia powiedział do mnie, że ma mnie już dosyć, że się wyprowadza i żebym do niego nie dzwoniła, bo nie chce mieć ze mną nic do czynienia. Prosiłam go, błagałam, aby powiedział mi co się stało, dlaczego to robi? On jednak tylko zawinął się na pięcie i wyszedł. Później oczywiście dzwoniłam do niego, ale nie odbierał ode mnie telefonów, pisałam, ale nie odpisywał, nawet byłam pod jego drzwiami, ale mnie nie wpuścił.  Ja już nic od niego nie chciałam. Chciałam tylko, aby powiedział mi co się takiego stało, że odszedł. Od tej pory nie mogę przestać o tym myśleć, nie mogę spać, nie daje mi to żyć. Ja nie mogę nic robić, strasznie cierpię. Nie mogę normalnie funkcjonować, dopóki tego nie zrozumiem.  Czemu mi się to stało i dlaczego, co ja takiego zrobiłam?

 

Popatrzyłam na tą sytuację i nic szczególnego nie zobaczyłam. Ona nic takiego nie zrobiła. Wszystko było dobrze.  Natomiast jej doświadczenie polegało na tym, aby się nie przywiązywać. Właśnie na tym polegała jej lekcja.   Zaangażowała się w tym człowieku i przywiązała i dlatego nagle się to skończyło.

Teraz znów zamiast przez to doświadczenie przejść i powiedzieć sobie – trudno, jak nie rozumiem, to nie rozumiem, stało się i żyję dalej, ona przywiązała się umysłem do tej sytuacji.  To spowodowało, że pomimo że już upłynęło kilka miesięcy, ona dalej była tam, a nie w swoim bieżącym życiu.

Nasze życie polega na tym, aby przechodzić przez doświadczenia i uczyć się na nich, ale zdarza się, że nasz ludzki umysł przywiązuje się do tego doświadczenia i wtedy mamy wewnętrzny przymus, aby go zrozumieć.

Kiedy jest to sytuacja, której nie możemy zrozumieć, zaplątujemy się coraz bardziej, wycieńczamy i cierpimy.

W takiej sytuacji, chociaż wiem, że nie jest to łatwo, a czasami nawet bardzo trudno to zrobić, trzeba właśnie powiedzieć sobie – trudno, stało się, nie wiem dlaczego mi się to stało, nie rozumiem, ale nie muszę rozumieć, zostawiam to za sobą i żyję dalej. Ufam, że jest jakiś mądry, idealny plan  Boski, w którym też uczestniczę i nawet jeśli nie wiem do końca jaką pełnię w nim rolę, to wierzę, że to wszystko, co się wydarza jest dla mojego wyższego dobra i jest właściwe.  

Tylko w taki sposób pozwolimy sobie na dalsze życie, na dalsze doświadczenia i na dalszą naukę, bo życie nasze ma sens , kiedy się uczymy, gdyż tylko wtedy jest ono coś warte.