Moc umysłu. Choroba, której nie ma.

Ciągle spotykam się z różnymi niesamowitymi sytuacjami, które potrafi stworzyć umysł ludzki. Czasami wystarczy jedna chwila i zapisuje się w mózgu program, który umysł potrafi odtworzyć i zrealizować nawet po wielu latach.

Magda  zadzwoniła do mnie jakieś dwa tygodnie temu, późnym popołudniem z zapytaniem o sesję regresu i czy dojeżdżam do pacjenta. Odpowiedziałam, że tylko w szczególnych sytuacjach, kiedy pacjent jest chory, albo ma trudność w poruszaniu się.

W takim razie poprosiła mnie o przyjazd do szpitala. Powiedziała, że wszystko załatwi, abyśmy mogły te dwie godzinki w spokoju popracować.

Kiedy pojawiłam się w szpitalu o umówionej godzinie na korytarzu powitała mnie niesamowitej urody i niezwykle miła pani około lat 60 na wózku. Okazało się, że od dwóch lat jest sparaliżowana prawie całkowicie. Może tylko poruszać głową i trochę lewą ręką.

Mili sanitariusze zaopiekowali się i pomogli ułożyć Magdę na leżance w osobnym gabinecie, gdyż sama nawet najprostszych czynności nie mogła wykonać.

Słuchając opowieści na temat jej problemów ze zdrowiem zaproponowałam, aby zobaczyć, gdzie tak naprawdę tkwi przyczyna, bo eliminując przyczynę można uaktywnić organizm do leczenia.

Zgodziła się, więc gdy wprowadziłam ją w trans, cofnęłam w czasie i poprosiłam, aby odszukała przyczyny swojego problemu.

Zobaczyła siebie , w swojej przeszłości jako pięcio – letnią dziewczynkę , kiedy budzi się w środku nocy, jest ciemno, nikogo nie ma i biega w przerażeniu i rozpaczy po wszystkich pokojach szukając rodziców. Była w domu sama. Rodzice położyli ją spać i widocznie poszli gdzieś się bawić, myśląc, że dziecko śpi.

– Co czujesz kiedy tak biegasz po pokojach?

– Jestem przerażona, całe ciało mam spięte, nie znajduję rodziców, jest ciemno, myślę, że coś strasznego się dzieje, że mnie zostawili i że już nigdy nie wrócą.

– Co dzieje się później, jak długo to trwa?

– Nie wiem jak długo, w końcu przerażona kładę się do łóżka i strasznie szlocham, nakrywając się na głowę kołdrą, aż cała klatka piersiowa mi chodzi, czuję straszny ucisk w całym ciele, jakbym była sparaliżowana ze strachu.

– Co było później?

-Chyba zasnęłam, bo obudziłam się rano i rodzice już byli.

Przyczyną obecnej choroby okazała się ta zakodowana w przerażeniu pamięć bycia sparaliżowaną.

Taka pamięć jest w mózgu i wiele lat może się nic szczególnego nie dziać, ale jeśli kiedyś , nawet w sposób przypadkowy wydarzy się podobna sytuacja lub coś co ją emocjonalnie w jakiś sposób przypomni, to uśpiony dotychczas program zaczyna pracować.

W jaki sposób umysł zacznie go w realnej rzeczywistości realizować zależy to od wielu rzeczy. Może uaktywniać program dosłownie, jak w tym przypadku albo w sposób zbliżony.

W tym przypadku choroba zapisana była tylko w mózgu, a mózg projektował ją na rzeczywistość.

Tak naprawdę Magda była zdrowa i mogła w każdej chwili wstać i pójść, ale mózg wytwarzał taką rzeczywistość, w której widziała, czuła i przeżywała swoją chorobę.

Jak jej to wytłumaczyłam, to nie chciała uwierzyć.

-Przecież nie mogę się poruszyć i walczę z tym już od 2 lat. Jak to ja nie mam tej choroby i jestem zdrowa?

Jak przekonać osobę, która doświadcza jakichś dolegliwości, lekarze nie mogą znaleźć przyczyny choroby i nic nie pomaga w leczeniu, że jest zdrowa, a choroba jest tylko w jej umyśle?

Trudno jest wytłumaczyć, bo przecież dana osoba cierpi fizycznie i doświadcza tej choroby, robiąc wszystko, żeby wyzdrowieć, ale w tym przypadku żadne leczenie nie pomaga, gdyż nie można uleczyć choroby, której nie ma.

Po seansie dotknęłam prawej ręki, którą Magda podobno nie mogła ruszać , zgięłam ją i położyłam na klatce piersiowej. Pomimo, że Magda twierdziła uparcie, że nie może tą ręką ruszać, nie uświadamiając sobie tego poruszyła palcami dość naturalnie i zarówno tą rękę, jak i resztę ciała miała przyjemnie ciepłą, nawet cieplejszą niż moja ręka. To świadczyło, że miała normalne krążenie w ciele, a to absolutnie znaczyło, że nie była sparaliżowana. Ona była zdrowa, a jednak chorowała , gdyż mózg na poziomie neurologicznym zapisał ten paraliż już wiele lat wcześniej, a teraz tylko projektował na jej rzeczywistość. Wobec czego była całkowicie przekonana, że jest chora.

Grażyna jest moja klientką od lat. Znamy się dość dobrze. Jest młodą trzydziesto-dwu letnią bardzo ładną . szczupłą blondynką. Przyszła do mnie z problemem zdrowotnym, z którym męczyła się już trzy miesiące.

Kiedy ją zobaczyłam, to ledwo ją poznałam. Była spuchnięta, jak bania. Ciało było napompowane nienaturalnie i dodatkowo wszędzie miała wypryski i czerwone plamy.

– Od trzech miesięcy z tym się męczę. Bardzo źle się czuję, wszystko mnie swędzi. Chodzę po lekarzach, robię różne badania, a to nic nie pomaga. Już tyle czasu jestem na zwolnieniu. Nie wiem co mam robić, a dłużej już tego nie wytrzymam.

Popatrzyłam na nią i zobaczyłam, że tak, jak w przypadku Magdy ona ma zapis w mózgu i on jej tą chorobę tworzy, a tej choroby tak naprawdę nie ma.

– Czy czegoś wcześniej się mocno nie przeraziłaś, ale to musiałoby być takie przerażenie, jakby było związane ze śmiercią?

Chwilę pomyślała i mówi:

– Tak rzeczywiście, wcześniej chorowałam na płuca i bardzo źle to przechodziłam. Obudziłam się w nocy i nie mogłam oddychać. Przeraziłam się, że umieram.  To była tylko chwila. Później złapałam oddech i za jakiś czas wyzdrowiałam, a potem złapała mnie ta choroba.

– Grażynko musisz zrozumieć, że tej choroby nie ma. Ona jest tylko w Twoim umyśle. Zapisała się w momencie przerażenia. To nie musi trwać długo, żeby się zapisała , to może być chwila. Mózg ją teraz projektuje na Twoją rzeczywistość, wobec czego doświadczasz jej jako prawdziwej choroby, masz kłopoty z ciałem, boli cię i swędzi, męczysz się , lekarze nie mogą dojść przyczyny, badania masz w normie, a zalecane leczenie nie pomaga. Nie może pomóc, gdyż nie można uleczyć choroby, której nie ma. Teraz musisz przekonać siebie, że jesteś zdrowa. Nie zważać na te dolegliwości i żyć normalnym życiem. Kiedy przestaniesz zajmować się tą chorobą i o niej zapomnisz tak, jakby jej w ogóle nie było, ona zniknie tak niespodziewanie, jak niespodziewanie się pojawiła.

Jak na razie Grażynka się u mnie nie pojawiła, a minęły już następne trzy miesiące, więc przypuszczam, że sobie z tym poradziła.

Niesamowita jest siła ludzkiego umysłu, żeby tworzyć coś czego nie ma, kiedy fizycznie, w świecie materialnym się to pojawia.  Zastanawiam się jaką moglibyśmy mieć siłę stwórczą, gdybyśmy mogli znaleźć prawidłową metodę, jak z naszym mózgiem postępować, żeby nie stwarzał nam problemów , których nie chcemy,  tylko tworzył to, co chcemy i po prostu z nami współpracował.