UFO – Hiszpania – Denia

Od dziecka fascynowałam się opowieściami i filmami science – fiction. Wyobrażałam sobie tzw. obcych. Zastanawiałam się nad tym, jak wyglądają, w jaki sposób się komunikują, jak żyją i gdzie, czy są podobni do ludzi, czy mogą nawiązać z nami kontakt czy istnieją naprawdę, czy może jednak jest to tylko ludzka wyobraźnia? Tych pytań w głowie zawsze pojawiało się sporo, ale niestety nie było na nie jasnych odpowiedzi, aż do momentu trzech ważnych dla mnie wydarzeń, kiedy okazało się, że to nie jest bajka, to nie  ludzka wyobraźnia, tylko oni istnieją  naprawdę.

Pierwsze wydarzenie, kiedy wiele lat temu jadąc samochodem z Białegostoku do Warszawy tuż przed Radzyminem zobaczyłam dość blisko drogi nieruchomo zawieszony nad zagajnikiem  jakiś obiekt latający, który nie był podobny do żadnego ze znanych mi i istniejących na Ziemi pojazdów.  Było lato , słoneczna pogoda i bardzo dobra widoczność.

Był zbudowany, jakby z dwóch prawie płaskich, lecz delikatnie wybrzuszonych po środku talerzy w kolorze brązowo – stalowym  a środek wypełniało światło. Ewidentnie wiedziałam, że może to być tylko UFO.  Z powodu wcześniej zasłyszanych opowieści o porwaniach i atakach na ludzi nie miałam wtedy odwagi, aby podejść i przyjrzeć się bliżej, czego dziś żałuję.

Drugie wydarzenie to Denia w Hiszpanii. Na zaproszenie Gracjany pojawiłam się tam przed Świętami Bożego Narodzenia 2013 roku.  Ona sama ma dużo bezpośrednich doświadczeń związanych z UFO, ale niesamowite jest to, że wokół jej domu  stale obserwuje się niezidentyfikowane obiekty latające i dla niej i domowników jest to zupełnie naturalne zjawisko.

Każdy kto tam się znajdzie na własne oczy, a także w przybliżeniu przez lunetę może to obserwować.  

W trakcie regresu hipnotycznego , który przeprowadzałam z Gracjaną udało nam się nawiązać kontakt z wyższymi cywilizacjami, a także z tymi, którzy pokazywali nam się na niebie, jako kula dużego jasnego , mocno emanującego światła poprzecinanego jakby kraterami.

Po tym regresie oni także nawiązali z nami kontakt i  nadawali sygnały jakby Morsem, zagaszając i rozświetlając światła.  Ja , Gracjana i Damian, który także wtedy był gościem w Denii odebraliśmy to bardzo ciepło i przyjaźnie, że dają nam znaki, wiedzą co robimy i są w tym z nami.

W ciągu całego mojego pobytu w Hiszpanii obserwowałam ich wiele razy, z różnych stron domu. Jest to udokumentowane na zdjęciach. Pierwsze z nich zrobił Damian, a  następne, których teraz już są setki  wykonałyśmy z Gracjaną.

Niektóre z nich zamieszczam.

DSC_0001

DSC_0002

DSC_0003

Około dwóch tygodni temu niespodziewanie pojawiła się całkiem nowa historia, kiedy wracałam z pracy z Białegostoku do Warszawy. Jadąc samochodem zaraz przy wyjeździe z  miasta zobaczyłam tuż przed sobą na niebie znajomy mi z Denii obiekt.  Było to 23 stycznia 2014 roku około godz. 21.30.

W trakcie mojej podróży do domu cały czas byli ze mną. Miałam wrażenie, jakby się mną opiekowali i prowadzili.  Cały czas widziałam ich przed sobą i mogłam w związku z tym swobodnie obserwować.

Czasami, kiedy pokazywali się dołem lub górą spodka, to dawali jasne kuliste światło. Niekiedy to światło się zmieniało na zupełnie inną jakość i dużo słabszą emanację. Postać pojazdu robiła się bardziej płaska.  Wtedy wiedziałam, że przekręcali się i ustawiali w moją stronę środkiem maszyny.  Wyraźnie było widać, że poruszają się razem ze mną, bo pozycje zmieniali wielokrotnie i stale byli przede mną.  Nawet, kiedy zatrzymałam się  w Zambrowie na kawę, czekali na mnie i dalej kontynuowali wspólną podróż.

Przy zjeździe z autostrady wyszkowskiej, jeszcze przed Markami pomyślałam, że może warto byłoby zrobić parę zdjęć.  Było minus 20 stopni Celsjusza i nie chciało mi się wychodzić z samochodu, ale przez szybę nie mogłam złapać ujęcia.  Wyszłam na zewnątrz i  telefonem komórkowym próbowałam namierzyć obiekt. Oni przesuwali się delikatnie po niebie i obracali. Po prostu jakby ustawiali się do zdjęcia. Było to takie słodkie.

Zamieszczam kilka zdjęć, które wtedy udało mi się zrobić. Jakość nie jest najlepsza, bo było bardzo zimno i telefon  zachodził szronem. Przy dużym powiększeniu w prawym górnym rogu dość wyraźnie widać zarysy pojazdu w  różnych pozycjach. Co pokazuje, że musieli się poruszać.

WP_20140124_003[1]

WP_20140124_005[1]

WP_20140124_005[1]

WP_20140124_008[1]

WP_20140124_007[1]WP_20140124_008[1]

Towarzyszyli mi aż do końca i zawiesili się dokładnie nad moim domem.  Poczułam, że są mi przyjaźni i bliscy, że opiekowali się mną całą drogę.  Nigdy nie przypuszczałam, że mogę czuć się aż tak bezpieczna.

 

Jedna myśl nt. „UFO – Hiszpania – Denia

  1. Szkoda tylko, że nigdzie nie mogę się doszukać relacji z tego regresu p. Gracjany. W ntv była tylko zajawka i krótkie wspomnienie po pobycie – brakuj relacji. Bardzo ciekawi niektórych co tam u nich i jak się zapatrują na nas/Was.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>