Natalia – regres hipnotyczny

Natalia przyjechała do mnie do Warszawy aż z Krakowa. Okazała się piękną , niezwykle mądrą kobietą prowadzącą swoją działalność. Była psychologiem i prowadziła terapię. Miała dwójkę dzieci już dorosłych i męża obcokrajowca.

Jej problem polegał na tym, że od wielu lat sama uczęszczała na terapię, która niewiele jej dawała, a w ostatnim czasie została ona zawieszona ze względu na brak wyników. Jej życie wyglądało w taki sposób, że jako osoba dorosła mieszkała ciągle w mieszkaniu swoich rodziców. Mieli oni co prawda jeszcze inne swoje własne mieszkanie i swoją firmę, w której pracowali od lat,  ale ich działania  stosunku do niej, powodowały, że czuła się przez swoich rodziców osaczona, we wszystkim kontrolowana i od nich uzależniona. Ciągle mieli do niej o coś pretensje, ciągle się bała ich reakcji.

Żeby to było mało jej nastoletnia córka wyprowadziła się z domu, mówi że ją nienawidzi i już od paru lat jest uzależniona od narkotyków, obecnie podobno nie bierze, ale nie chce z matką utrzymywać żadnych kontaktów. Natalia boi się ciągle o córkę. Zawsze starała się, aby mieć z nią dobre relacje i żeby jej pomóc w najtrudniejszych momentach, ale córka nie chce z nią kontaktu i uważa ją za swego wroga. Syn nie skończył studiów. Studiował medycynę. Podobno bardzo dobrze sobie radził. Zaczął nadużywać alkoholu i obciąża matkę, że to jest przez nią i też już parę lat temu wyprowadził się z domu i nie chce z nią utrzymywać kontaktów. Wydawałoby się, że to już dość, ale niestety nie.

Mąż jest obcokrajowcem. Kiedyś, jak trudno było utrzymać się w kraju Natalia wyjechała do Norwegii, aby trochę zarobić. Tam poznała Jorga. Zakochali się w sobie i zdecydowali przyjechać do Polski i tu się osiedlić. Jorg był jedynakiem , bardzo związanym ze swoją matką. Był inżynierem i zajmował się budową dróg i mostów. W Polsce nie mógł się odnaleźć. Nigdy nie pracował w swoim zawodzie. Tak naprawdę ma dość całej tej sytuacji rodzinnej, braku pracy, możliwości utrzymania się. Ma dość ciągłego siedzenia na łasce i niełasce swoich teściów, a sytuacje z dziećmi przerastają go. Dodatkowo ma duży żal do Natalii, że ściągnęła go do Polski. Nie rozmawiają ze sobą już od wielu lat, a o kontakcie erotycznym, to chyba już żadne z nich nie pamięta, kiedy był ostatnio.

Natalia świadoma tych wszystkich problemów podjęła terapię, na którą od wielu lat uczęszczała i która nie dawała specjalnych efektów. Namówiła też na terapię swego męża, ale ostatnio on już nie chce chodzić i oddalają się od siebie coraz bardziej.

Natalia przyszła do mnie z głównym problemem dotyczącym lęków o swoje dzieci i przytłaczającym poczuciem winy, z którymi nie mogła sobie poradzić. Jednak z tego, co mówiła widać było, że to nie jest tylko problem dzieci, bo na każdym polu jej życie leży w gruzach, także w pracy, której ma już dość, a nie może dokonać zmiany.

Jak rozmawiałam z Natalią, nie mogłam uwierzyć, że tak piękna, tak mądra, tak świadoma kobieta może mieć takie problemy i nie móc się z nich wygrzebać, pomimo tak wytężonej pracy. Widziałam w tym, jakieś straszne zasupłanie na zasupłaniu, z którym umysł jej nie umiał sobie poradzić.

Kiedy wprowadziłam Natalię w trans i cofnęłam w czasie, aby odnalazła przyczynę swoich problemów, znalazła się  w domu swoich rodziców w wieku, kiedy była małą dziewczynką ok. 1,5 roku.

– Gdzie jesteś – zapytałam.

– Jestem w domu- odpowiedziała.

– W jakim domu?

– W swoim domu rodzinnym.

 – Co robisz?

–  Leżę w swoim drewnianym łóżeczku. Cała sparaliżowana. Boję się strasznie i nie mogę się poruszać z tego lęku, jakbym była cała zesztywniała.

– A co robią w tym czasie Twoi rodzice?

– Mama coś robi w kuchni, a tata czyta mi bajkę na dobranoc, bo jest już wieczór, a ja powinnam spać.  

– Tata czyta Ci bajkę, to dlaczego leżysz sparaliżowana w lęku?

– Bo tata mnie straszy, że jak nie będę spała, to mnie zje wilk, albo porwie wiedźma. Krzyczy na mnie, żebym już spała, ale ja nie śpię tylko leżę z zamkniętymi oczami sparaliżowana lękiem. Boję się cokolwiek powiedzieć lub poruszyć się. Tak jest co dzień.

– A jakie są Twoje relacje z mamą. Mama nie znosi, jeśli nie robię tak, jak ona chce. Ja bardzo się staram, nic się nie odzywam, bo jak tylko coś powiem, to ona na mnie krzyczy i bije mnie.

– Czym i za co bije Cię mama?

– Za to, że jestem niegrzeczna?

– Co takiego robisz, że jesteś niegrzeczna?

– Śmieję się, kiedy bawimy się z siostrą.

– I mama za to Cię bije?

– Tak, bo mówi, że jestem za głośno, rozrabiam i przeszkadzam.

– Czy starasz się robić tak, żeby mama była zadowolona?

– Tak, bardzo się staram. Później już siedzę w kątku i w ogóle nic nie mówię, ale i tak jest źle. Cokolwiek zrobię lub nie zrobię jest źle. Już nie wiem, co mam zrobić i jaką mam być, żeby było dobrze. Rodzice za wszystko na mnie krzyczą, a na siostrę nie. Ją przytulają, a na mnie ciągle krzyczą. Ja myślę, że jestem adoptowana i że niepotrzebnie się urodziłam, bo i tak nikt mnie nie chce.

– Czy ten ciężar, lęk, ten paraliż, który czujesz jak leżysz w łóżku, to czy jest to, to samo uczucie, które ciągle towarzysz Ci w Twoim dorosłym życiu?

– Tak, zdecydowanie tak, bo gdy tak leżałam w łóżku, to czułam straszny, paraliżujący lęk i straszną bezsilność i tak się ciągle czuję w dorosłym swoim życiu.

–  Czy zdajesz sobie sprawę z takiego zaplątania, czy z jednej strony wiesz i czujesz, że działania Twoich rodziców prowadzą do tego, że jesteś sparaliżowana w lęku, dlatego że działając z dobrej woli straszą Cię. Straszyli Cię po to, abyś zasnęła w dzieciństwie. Mieli dobrą wolę i osiągali swój cel, tylko poprzez zastraszanie Cię. To samo robili w dorosłym życiu. Wiedząc , że na Ciebie działa lęk, stres i presja i przez to osiągają swoje cele, dlatego też stosowali to w życiu dorosłym.

Z drugiej strony Twój umysł to wyparł i zarejestrowałaś to, co robili Ci rodzice.

Po pierwsze, kiedy za każdym razem kładłaś się spać, odpamiętniała się ta sytuacja z dzieciństwa. Kiedy przykładałaś głowę do poduszki, za każdym razem na poziomie podświadomym przypominała się ta sytuacja z dzieciństwa, kiedy leżałaś sparaliżowana lękiem.

– Tak, to prawda. Praktycznie przez całe życie, nigdy nie mogłam się wyspać. Zawsze w nocy budziłam się i męczyłam się sparaliżowana lękiem, tak jak w dzieciństwie, kiedy tata czytał mi bajki.

– Dlatego, nie mogła Ci pomóc terapia. To, co robiłaś na terapii pomagało na chwilę, a potem kładłaś się spać i znowu pojawiał się lęk i wszystko wracało. Przykładanie głowy do poduszki i chęć snu zakodowało lęk i przerażenie.

– Tak to prawda. Ja to teraz rozumiem.

– tak, to dobrze, ale to jeszcze nie wszystko. Twoi rodzice chcieli dobrze. Chcieli, abyś spała, abyś była grzeczna. Niby to uzyskiwali, ale tak naprawdę, to Ty nie spałaś, tylko leżałaś sparaliżowana w lęku, a zastraszanie na co dzień powodowało, że bałaś się , że wszystko robisz źle i że nic Ci nie wychodzi. Rodzice chcieli dobrze, ale ich sposób funkcjonowania , ich technika osiągania celu, powodowała, że to Cię niszczyło, a nie budowało. Dlatego to się na poziomie nieświadomym zakodowało, że wszystko cokolwiek chciałaś robić dobrego, zamieniało się na zło. Tak samo z córką, synem jak i z mężem. Wszystko, co robiłaś było dobre i dla dobra Twoich bliskich, ale dla Ciebie i dla innych przynosiło to zło. Czy to rozumiesz?

–   Tak, ja to teraz rozumiem. Ja bardzo się starałam i wszystko obracało się w jakiś horror.

– Czy rozumiesz to zasupłanie?

– Nie za bardzo.

– Powtórzę to jeszcze raz. Pierwsze zasupłanie, to że chcesz dobrze, a wychodzi źle, tak jak z działania rodziców. Mieli dobrą wolę, ale stosowali takie techniki, które powodowały zniszczenie. Po drugie, kiedy kładziesz się spać automatycznie odpamiętnia się Twój paraliżujący lęk i za każdym razem, kiedy kładziesz się spać, wpadasz w to samo, czyli w lęk. Kiedy ojciec czytał Ci bajkę i straszył.

– Tak, już to rozumiem. Ja przez całe życie, nigdy normalnie nie spałam. Za każdym razem lęk i męczenie się całą nic. Już byłam u skraju wyczerpania fizycznego i nerwowego. Tak naprawdę nigdy nie wypoczywałam. Ja rozumiem, że nie zrobiłam nic złego i nie muszę mieć poczucia winy. To nie moja wina.

– Dokładnie tak Natalio.

 

Kiedy Natalia wyszła z transu jeszcze przez chwilę rozmawiałyśmy. Była uśmiechnięta i widać było, że jakiś potężny ciężar z niej zszedł.